wtorek, 6 sierpnia 2013

Second.

Oczami Jordan.
No więc jestem już w domu. Wróciłam z uczelni i jest zajebiście xD. Muszę się jakoś ogarnąć bo jestem umówiona z Harry'm. Odświeżyłam się i podeszłam do mojej szafy. Jak zwykle nie mogłam nic tam znaleźć, ale po 15 minutach wpadło mi w oko parę ciuszków. Założyłam  je na siebie. Przeglądnęłam się w lustrze, było okey. Zarzuciłam jeszcze na siebie kurtkę i wyszłam z domu. Do MSC miałam bardzo blisko więc nie brałam samochodu. Śnieg prószył nad całym Londynem, było ślicznie. Po paru minutach byłam na miejscu, weszłam do środka. Zauważyłam Harry'ego i jego loki więc udałam się do stolika gdzie siedział.
-Hej, długo czekasz?- zapytałam
-Nie, siadaj. Czego się napijesz?- podeszła do nas kelnerka
-M&M's Chocolate poproszę.
-A dla mnie Terry Chocolate's Orange.
Oddaliśmy jej kartę i czekaliśmy na zamówienie.
-Od dawna pracujesz w klubie?- zapytał Harry
-Od jakiś 8 miesięcy, musiałam jakoś zarobić na życie- zaśmiałam się.
-No tak- odparł ze śmiechem.
-A ty czymś się zajmujesz oprócz pracy w klubie?
-Studiuję, aktorstwo. Zostały mi jeszcze 2 lata.
-Naprawdę? Ja też. Czyli mamy podobne zainteresowania. -uśmiechnęłam się.
-Jak widać. Planujesz coś po studiach?- zapytał, a do nas przyszło zamówienie. Wzięłam moją czekoladę do ręki i upiłam kawałek.
-Chciałabym żeby to wszystko się dobrze potoczyło. Każdego dnia czekam na zaproszenie do zagrania w filmie- powiedziałam ze śmiechem.
-Ooo, chciałbym cię zobaczyć w jakimś horrorze- zaśmiał się, a ja wybuchłam śmiechem.
-Gdybym już miała zagrać w tym filmie to bym padła za śmiechu zamiast grać przestraszoną- no i znowu zaczęliśmy się śmiać jak nienormalni xD.
-Jesteś zabawna- rzekł.
-Wiem, taka moja natura- pokazałam mu język.
-Domyślam się. Jesteś miła, wesoła, otwarta... masz chłopaka? -zapytał.
Zdziwiło mnie jego pytanie, nie wiem dlaczego.
-Nie, nie mam. Przyjaźnię się z moim byłym chłopakiem- uśmiechnęłam się. -A ty, masz dziewczynę?
-Tak, Chontelle. Jest wspaniała, kiedyś ją na pewno poznasz- powiedział uśmiechając się.
Poczułam się trochę dziwnie, nie wiem dlaczego..
-To fajnie.- nie chciałam już gadać na ten temat.
Dopiłam kawę do końca
-Zbieramy się, hmm?- zapytałam.
-Tak, chodźmy- odparł.
Założyłam kurtkę, Harry zapłacił za zamówienie, nie miałam nic przeciwko.
-Ja będę już wracała do domu... widzimy się jutro, w klubie Dzięki za spotkanie . -powiedziałam.
-Okey, w takim razie do jutra! Ja też dziękuję, było miło.- odpowiedział mi i mnie przytulił.
Odwróciłam się i poszłam w stronę domu. Po jakiś 15 minutach byłam w moim domku. Zdjęłam kurtkę i buty, po czym poszłam do salonu.'Walnęłam' się na łóżku i włączyłam pilotem telewizor. Akurat leciało 'Niemożliwe', przykryłam się kocem i oglądałam.

~~~~~~~~~~~
Drugi rozdział, co o nim sądzicie? Bardzo bym chciała pod tym rozdziałem zobaczyć komentarze. Jeśli ktoś je chce dodać to śmiało- bez weryfikacji :)  I zapraszam na stronę na facebook'u o tym blogu. Będą dodawane inf. o rozdziałach. Jeśli ktoś nie chce ciągle sprawdzać na blogu czy jest nowy rozdział, to wpadnijcie na stronę na fb: https://www.facebook.com/pages/Blog-No-love-allowed/412835352167643
oraz na mojego twitter'a: https://twitter.com/vifi_x
Im więcej będzie kom. pod rozdziałem, tym szybciej pojawi się rozdział! :P

niedziela, 4 sierpnia 2013

First.

Oczami Jordan.
Zwlekłam się z łóżka, jakoś nie chciało mi się już spać. Za oknem śnieg i zimno brrrr. :( Owinięta kołdrą poszłam do kuchni. Zapaliłam światło w pomieszczeniu. W czajniku zagotowałam wodę i do kubka wsypałam gruby brązowy proszek zwany kawą.Kiedy woda się już zagotowała zalałam kawę i z kubkiem w ręku poszłam do salonu. Włączyłam na program gdzie leciały jakieś poranne wiadomości. Nuda, ale pewnie nic lepszego rano nie leciało. Upiłam łyk i z kieszeni spodni od piżamy wyciągnęłam telefon. Zobaczyłam, że mam siedem nieodebranych połączeń od Jay'a. Siedem? Musiało się coś stać, albo mu się nudziło. Wybrałam jego numer i czekałam aż odbierze.
-Halo?- odebrał po jakiś trzech sygnałach.
-Hej, co chciałeś?- spytałam.
-Hej, a no tak. Dzwoniłem bo uwaga........ wystąpię w Top Model!- krzyknął.
Ja pierdziele.... to on po to dzwonił!?
-Zajebiście- powiedziałam, lekko z ironią xD.
-Nie cieszysz się?- zapytał.
Wyobraziłam sobie jak robi tzw. 'dziubek'.
-Cieszę, ale myślałam, że to coś ważnego. Btw. kiedy mnie odwiedzisz?
-Pojutrze kiciaaa. ;3
-No to czekam. :P.- zaśmiałam się.
-Muszę kończyć mała. Idę na zakupy.
-Okeyy, paaaa
-Pa!
Rozłączyłam się i położyłam mój telefon na stoliku. Dopiłam kawę do końca i odniosłam kubek do kuchni. Przeniosłam się do łazienki. Trzeba się było jakoś ogarnąć. Wzięłam dłuuugi prysznic. Od razu lepiej ^^. Zarzuciłam na siebie szlafrok i podeszłam do lustra. Oczywiście odbicie było masakryczne, ale to szczegół ;__; Twarz wysmarowałam kremem, wytuszowałam rzęsy i nałożyłam cielistą pomadkę na usta. Umyłam jeszcze zęby i wyszłam ze świątyni. Z szafy wyjęłam rzeczy.
i je na siebie założyłam. Włosy związałam w wysokiego kucyka i wróciłam do salonu. Była 16, ja w klubie muszę być dopiero o 20. Więc mam jeszcze trochę czasu. Wzięłam mojego lapka na kolana i go włączyłam, na tapecie pojawił mi się mój ukochany Jay'z. Nie wiem czy wiecie, pewnie nie. Więc mówię, KOCHAM Jay'a'Z :D. Weszłam na mojego fb. Kilka powiadomień, nic ciekawego, zresztą na fejsie to zawsze ._. Następny był tt. Wpisałam moje tajne hasło <33. 40 osób prosi o obserwowanie, aha. Przyjęłam tylko tych co kojarzyłam, czyli może z pięciu. Dodałam jeszcze jakiegoś tweet'a, jakiegoś czyli głupiego, zresztą jak zawsze. Obczaiłam moje durne zdjęcia i się wylogowałam. Na youtube wpisałam jedną z ulubionych piosenek i z laptopem w ręku poszłam do mojego pokoju. Posprzątałam bałagan jaki tam był, czyli kurze z szafy i stolika, poskładałam rzeczy, które się walały po całym pokoju no i było... zajebiście czysto! ;) Była już 19:30. Trzeba się zbierać, wzięłam torbę w której trzymałam płyty i słuchawki oraz torebkę taką co chyba każda kobieta ma :p. Założyłam buty i wyszłam z mojej mini posiadłości. Auto miałam przed domem, całe szczęście ._. Wsiadłam do środka, torby rzuciłam na miejsce obok i ruszyłam. Parę ulic i byłam na miejscu. Weszłam do miejsca pracy, od recepcjonistki wzięłam klucze do klubu. Mnóstwo stolików, parkiet, a na końcu sali moje cudeńko :3 Jak zawsze musiałam poćwiczyć przed imprezą więc teraz też tak zrobiłam. Wzięłam płytę i włączyłam ją. Założyłam słuchawki i miksowałam. Każdą piosenkę po trochu, było okey. Przeglądałam płyty kiedy usłyszałam głos za sobą.
-Cześć.- powiedział jakiś chłopak.
Odskoczyłam z miejsca, dżisas,ale się wystraszyłam ._. Odwróciłam się do niego.
-Boże, ale mnie wystraszyłeś!- zaśmiałam się,a on się słodko uśmiechnął.
-Nie chciałem. Mam na imię Harry, od dzisiaj razem pracujemy- powiedział uśmiechając.
-Do prawy?- spytałam.
-Tak, do prawdy. Widzę, że masz swój sprzęt; mogę zobaczyć?- zapytał patrząc na moje płyty.
-Spoko, ja pójdę tylko po rzeczy bo za 10 min. zaczyna się tam impreza.- powiedziałam.
-Okey.
Wyszłam z pomieszczenia i poszłam do pokoju gdzie były rzeczy w które musiałam się przebierać na każdą imprezę. Wybrałam to. Ubrałam się, spryskałam perfumami, do ust wzięłam gumę i wróciłam z powrotem do sali. Przywitałam się z ochroniarzami i kelnerkami po czym poszłam na swoje miejsce. Harry coś miksował.
Do klubu zaczęli schodzić się ludzie.
-Powodzenia!- powiedziałam do Harry'ego.
-Nawzajem, Madam -odpowiedział.
Zaczęliśmy grać. Typowe klubowe hity. Zarówno pop jak i R&B czy inne. Kocham to robić i patrzeć jak ludzie się dobrze bawią. Wzięłam łyk pepsi i dalej grałam. Harry także dużo robił.  Razem wychodziło nam to nieźle ;D
3godz. później.

No! Już koniec. Wszyscy opuścili lokal, usiadłam na krześle i wzięłam do ręki napój orzeźwiający.
-Wyszło nam nieźle co? Jesteś świetna- powiedział Harry.
-Tak, było świetnie. Dzięki, ty też nie masz niczego sobie- spojrzałam na niego.

-Dzięki. Co jutro robisz?- spytał.


-Jutro poniedziałek więc idę rano na uczelnię, a potem mam wolne.
-Może gdzieś wyskoczymy?
-Czemu nie, będę mogła o 13.
-W takim razie o 13 bądź w MSC, ok?
-Będę.
Wzięłam swoje rzeczy i pojechałam od razu do domu. Zdecydowanie potrzebowałam snu ;3..

~~~~~~~~~~~~~
 Yayyyy! :)
A więc dodałam, mam nadzieję, że oczekiwany pierwszy rozdział. Liczę na to, że Wam się spodobał i będziecie dalej czytać mojego bloga z opowiadaniem :) Przy okazji proszę o komentarze, kiedy go ktoś umieści pod tym postem to będę mega szczęśliwa! Oraz będę się również jarała, że ktoś tego bloga czyta ;) Tak więc, zapraszam do komentowania, anonimy i konta do roboty! :) <3.

piątek, 2 sierpnia 2013

Heroes of blog are...

Jordan Carter.

 

 Ur. 7 maja 1994r. w Hollywood, L.A.
Pracuje jako DJ'ka w jednym z hotelów połączonych z klubem. Mieszka sama w wynajmowanym mieszkaniu. Straciła oboje rodziców kiedy miała 18 lat, od tego czasu utrzymuje się sama. Uczęszcza do szkoły aktorskiej w mieście, ze względu na potencjał do aktorstwa. Jordan od zawsze kierowała się w stronę aktorstwa i muzyki. Jest otwartą, gadatliwą i sympatyczną dziewczyną, która chce życie przeżyć na 100 procent. Przyjaźni się ze swoim byłym chłopakiem, Jay'em.

Jay Parker

 
Ur. 10 września 1992r. w L.A
Pracuje jako model i dziennikarz.
Przyjaźni się z Jordan, sam twierdzi, że lepiej im jako przyjaciele niż para. Kocha grać w piłkę.
Przyjazny, otwarty i szalony chłopak. 

Harry Styles

Ur. 1 lutego 1994r. w Holmes Chapel.
Student aktorstwa, będzie pracował w hotelu. Miły i szalony chłopak. Przeprowadził się do L.A wraz ze swoim przyjacielem, Louis'em, gdzie planuje iść w kierunku aktorstwa.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zostali dodani bohaterowie. Mam nadzieję, że Wam wpadli do gustu, bardzo się przynajmniej starałam aby ich przyciągająco i zrozumiale opisać :) Jak Wam się spodobali? Xox